Nieśmiertelny kompan Minimooga, nad którym jednak góruje pod względem oferowanej palety brzmień. Z jednej strony odpowiedzialna jest za to m.in. synchronizacja oscylatorów, sample and hold z funkcją LAG, modulacja kołowa, statyczny filtr górnoprzepustowy, ale też i sam charakter, tembr Odysseya, zdecydowanie bardziej zwarty i agresywny niż moogowski.
Niezaprzeczalnie największą zaletą ARPa jest łatwość, z jaką wprawiony (bo i nie jest to instrument zbyt łatwy w obsłudze) użytkownik może się poruszać po, niejednokrotnie pozornie bardzo oddalonych od siebie, przestrzeni dźwiękowych. Z chwilą, kiedy obsługa tego instrumentu wejdzie nam w krew, możemy być pewni, że tworzone dźwięki zwrócą uwagę wszystkich pozostających w zasięgu dźwięku.
Stwierdzić, że ARP przeszedł generalny remont, to powiedzieć zdecydowanie za mało, bowiem jako jedna z nielicznych firm w Unii Europejskiej, we wszystkich przechodzących przez nasze ręce ARPach regenerujemy suwaki, co sprowadza się do żmudnego i trudnego: wylutowywania, otwierania, czyszczenia, regenerowania, zamykania i wlutowywania dziesiątek suwaków. Choć jest to wyjątkowo czasochłonny proces, warto jest mieć gwarancję, że instrumenty służyć będą jeszcze długie lata.






