analogia.pl - Roland SH-2000

 

W czasach, kiedy na parkietach górowało najpierw techno, a później house, syntezatory presetowe cieszyły się ograniczoną  popularnością: publika czekała na brzmienia pochodzące z syntezatorów posiadających na wierzchu jak największą ilość gałek czy suwaków - liczyła się potęga i agresja dźwięku, mniej subtelność czy ulotne smaczki. A to właśnie obfitość takich cech oferują instrumenty, których wybitnym przedstawicielem jest SH-2000. Dlaczego używamy tak górnolotnego słowa? Otóż Roland wydaje się być idealnym połączeniem wielu składowych: zbudowany jest na dyskretnych komponentach, co gwarantuje unikalność brzmienia; posiada bogaty interfejs użytkownika, co pozwala na znaczną ingerencję w dzwięk; jego aftertouch można skierować do kilku celów naraz, co w ogromnym stopniu wpływa na ekspresję brzmienia. Wreszcie, jeśli tylko nie są traktowane dosłownie, zaprogramowane brzmienia naprawdę cieszą ucho, a pomimo upływu lat Roland brzmi chyba jeszcze bardziej świeżo niż wtedy, kiedy  opuszczał Japonię.